Miejska Biblioteka Publiczna

w KIELCACH


KOMENTARZE DOPISANE PRZEZ: Bezunia



Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Ty, ja i fejs
Wysłany: 2019-11-24 00:05:27


Przeczytana w jeden dzień. Migiem. Wiem, że to młodzieżówka, ale nie mogłam się oderwać. Na okładce pisze, że to połączenie Powrotu do przyszłości i The Social Network chyba dobrze napisałam, ale dla mnie bardziej przypominało Efekt motyla
Jak by to było gdyby można było zajrzeć do swojej przyszłości. Ilu z nas by się nie pokusiło? Już za przykład może być FaceApp ilu ludzi zajrzało, żeby zobaczyć jak się będzie wyglądało za jakiś czas Zajrzeliście? A gdyby oprócz tego można było się dowiedzieć z kim spędzicie wasze życie, gdzie będziecie mieszkać? Kim będziecie?
A gdybyście się dowiedzieli, że będziecie nieszczęśliwi
Czy korciłoby Was by to zmienić?... Sęk w tym, że jedna zmiana pociąga za sobą drugą i może zmienić nie tylko twoje życie, ale i innych
Ale.. ale..
Trzeba nadmienić, że jest rok 1996 i komputerów nie ma każdym domu, Internet idzie przez kabel w telefonie a Facebook? Co to jest ?
Fajnie sobie przypomnieć jak to się żyło bez tej całej wsz garniającej techniki
Zakończenie dość przewidywalne, ale to nie przeszkadza to w odbiorze książki. Jak dla mnie - bardzo dobra.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Grawitacja
Wysłany: 2019-11-23 23:42:54


Jak w domino... Jedno zdarzenie pociąga za sobą kolejne... i kolejne... i... katastrofa gotowa zagrożenie biologiczne.. i to w kosmosie. Nie masz dokąd uciec. A wirus tylko czeka żeby Cię dopaść. Nie możesz wrócić na Ziemię zestrzelą Cię. Pamiętaj! Nie liczy się jednostka tylko dobro i bezpieczeństwo ogółu!

Czy trzyma w napięciu? Powiedziałabym, że tak falami. Czasami zbyt dużo informacji i zastanawiałam się czy przypadkiem nie czytam jakieś książki medycznej ale z drugiej strony oznacza to, że autorka chciała jak najdokładniej przybliżyć czytelnikom działanie chimery .
Zakończenie lekko zbiło mnie z tropu... ale co tam. To tylko fikcja... nie ma co się spinać.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Mama, smoczek!
Wysłany: 2019-11-23 23:24:50


Książka napisana w formie bloga. Pisze go świeżo upieczona mama. Z początku książeczka mnie śmieszyła i myślę, że każdy kto ma lub miał w rodzinie lub w znajomych młodą mamę, zna te gadki i też uśmiechał się pod nosem . I byłoby śmiesznie, ale z czasem książeczka zaczęła się robić przegadana.
Tak czy owak książkę oceniam jako niestety tylko dobrą

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Drzewo anioła
Wysłany: 2019-11-23 22:54:20


To piękna historia, ale bardzo bolesna. Oczywiście poza historią matki i córki są jeszcze inne postacie lecz w tym momencie najbardziej poruszają mnie właśnie one dwie.
Aby ocenić trzeba samemu przeczytać. Zatem polecam.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Sekret Heleny
Wysłany: 2019-11-23 22:22:02


Sekret Heleny skradł mi serce
Piękna, zaskakująca historia
Piękne miejsce w którym się dzieje owa historia
I ludzie tak różni tak idealnie nieidealni
No i Helena ta, która skłamała albo po prostu nie powiedziała prawdy
No i wreszcie Alex. Muszę przyznać, że jego zapiski z pamiętnika najprzyjemniej się czytało. Dość specyficzne poczucie humoru, i ten sarkazm w tak młodym wieku bawią niekiedy do łez.
Historia Heleny i jej bliskich naprawdę wciąga. A gdy wydaje ci się, że już wiesz już znasz rozwiązanie to figa z makiem I czytasz dalej nie mogąc się oderwać
I tak na koniec ponownie okazuje się, że prawdziwe jest powiedzenie, które przeczytałam w innej książce _ Czarownica piętro niżej_ Marcina Szczygielskiego
kłamanie się po prostu nie opłaca prędzej czy później prawda wychodzi na jaw, a wtedy wszystko ogromnie się komplikuje. Jedno kłamstwo pociąga za sobą drugie, potem trzecie, czwarte, aż wreszcie człowiek całkiem się gubi w tych wszystkich zmyślonych rzeczach i wynika z tego okropna awantura. Kłamanie tylko na pozór jest wygodne w efekcie zawsze przynosi wstyd - str. 12
ja polecam.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Nienachalna z urody
Wysłany: 2019-06-30 23:29:05


Nawet fajne wspominki z życia Pani Marii. Trochę z lat młodości, trochę z lat późniejszych, bardziej współczesnych…
A wszystko to przeplatane fajnymi skeczami, napisanymi oczywiście przez samą autorkę. Podobało mi się.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Nieskończoność
Wysłany: 2019-06-30 23:22:59


Przepiękna historia miłosna płynąca przez czas i poza czasem.

Początkowo podczas czytania czas -) mi się dłużył, lecz w pewnym momencie wszystko przyspieszyło. I już nie mogłam i nie chciałam się zatrzymać. Chciałam się dowiedzieć jak skończy się ta niesamowita historia. Kim jest Eliana dla Finna, i kim jest Finn dla Eliany? Jakim cudem dorosły mężczyzna z przyszłości i ( najpierw dziewczynka, potem ) młoda kobieta z przeszłości mogą czuć taką silną więź. Rozwiązanie jest tak niesamowite, że do dziś mam gęsią skórkę na karku i uśmiech na twarzy, kiedy tylko przypomnę sobie te piękną historie.
Niestety równocześnie z tą historia ukazana jest przyszłość. Przyszłość, w której świat po kataklizmie wprawdzie odbudował się, i jak to w takich wizjach przyszłościowych bywa… unowocześnił. Brak chorób, długowieczność, itd. Ale w tym wszystkim człowiek przestał istnieć jako - ja – i miłości też nie było. Świat bez chorób, wojen tak. Ale bez miłości? Nie. Bez myślenia o sobie jako odrębnej istocie? Nie wiem czy chciałabym takiej przyszłości.

Wracając do historii Finna i Eliany… niewątpliwie ta książka to romans, ale naprawdę chwyciła mnie za serce. Polecam i jak zwykle oczywiście dodam - trzeba przeczytać i samemu wyrobić sobie opinię o tej książce.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Dziennik Trójkowej Bridget Jones, czyli Brygidy Janoskiej
Wysłany: 2019-06-30 23:13:40


Zbiór przygód ( no może to zbyt duże słowo ) napisanych przez różne kobiety i zebrany w całość pod redakcja pani Gizy. Opisuje historię niejakiej Brygidy - samotnej, z nadwagą i z kotem. W tle pląta się paru potencjalnych kandydatów na ukochanego, ale którego Brydzia wybierze? Tego nie wie nawet ona sama.
No cóż… nie jest to literatura wysokich lotów, ale ja nie czuję się rozczarowana. Może dlatego, że nie oczekiwałam cudów. Jak dla mnie to lekka opowiastka, taka na chwilkę… Ja nie żałuję, że przeczytałam.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Siostra cienia
Wysłany: 2019-06-30 02:15:28


I tu proszę – niespodzianka! Ta, którą lubiłam najmniej ( no i jeszcze jest CeCe ) okazała się być mi bardzo bliska ( tak samo zresztą jak Flora ). Przez poprzednie tomy Asterope - Star – była taka niewidzialna, taka niemrawa i taka jakaś… nijaka… Miałam ochotę nią potrząsnąć i krzyczeć do niej : Halo!!!! Jest tam kto? Obudź się. Mów coś! Żyj!
I nagle okazało się, że Star mówi i myśli samodzielnie. Że kocha rośliny, że kocha książki… że ma rękę do dzieci… I to samo z Florą… Flora kochała swoje zwierzęta i swoją ziemię. Kochała też dzieci, (ale co do wychowania… no cóż… ) Ja nie mam dzieci, ale mam wrażenie, że chociaż niektórzy rodzice się bardzo starają i bardzo kochają swoje dzieci, to czasami po prostu nie mają na to wpływu na kogo wyrośnie ich i jakim będzie człowiekiem.
W każdym bądź razie ta historia jest mi najbliższa… i jak na razie najbardziej mi się podoba.
Ps. Skoro zmieniłam zdanie o Star to może zmienię też o CeCe…

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Siostra burzy
Wysłany: 2019-06-30 02:12:55


Oto historia Alkione – Ally – drugiej z sióstr. Chyba bym mogła się zaprzyjaźnić z tą dziewczyną, natomiast mam wątpliwości czy z Anną też. Nie wiem dlaczego, ale te dziewczyny, przodkinie „ naszych” sióstr , w mojej opinii, są jakieś takie bezbarwne… i niestety mnie drażnią.
Natomiast sama Ally jest naprawdę fajną babka. I naprawdę szkoda, że autorka takie jej losy wymyśliła.. Dlaczego nie mogła być pełni szczęśliwa?

Nadal nurtuje mnie pytanie: o co chodzi z tym ojcem dziewczyn? Odnoszę dziwne wrażenie, że może jednak żyje…
I jeszcze jedno pytanie: Skoro dziewczyny były tak związane z ojcem … ( bo choć jak na razie jest mowa tylko o Mai i Ally, to podejrzewam, że z pozostałymi też tatuś miał silną więź ), to jak to jest możliwe, że nie wiedziały czym on się zajmuje, jaki jest jego zawód? Skąd się wziął jego majątek? Nie interesowały się co robi ich tato? Takie to trochę jest naciągane…
Ale może wyjaśni się w kolejnych częściach.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy:
Wysłany: 2019-06-30 02:04:38


O CZYM TA SERIA OPOWIADA MOŻNA ZAPEWNE DOWIEDZIEĆ SIĘ Z OPISU.
Część pierwsza opisuje historię najstarszej adoptowanej córki Pa Salta – Mai oraz jej prababki Izabeli.

No niestety nie polubiłam Izabeli. Cała ta jej historia bardzo mnie drażniła. Tatuś z przerostem ambicji i z potężnym kompleksem niższości zniszczył życie córce. A córka, która nie chciała sprzeciwić się woli ojca, w ten sposób unieszczęśliwiła 4 osoby: siebie, męża, kochanka i swoje dziecko. Wiem, wiem… posłuszeństwo wobec rodziców… ale przecież by jej chyba ojciec nie zabił? Mógłby ją co najwyżej wydziedziczyć.
A zresztą gdyby tak spojrzeć realnie czy ona naprawdę była by z nim szczęśliwa? Panienka z dobrego domu, tu przypomnijmy: z bogatego domu. I trafiłaby do domku biednego artysty… czy taki związek miałby szanse na dłuższą metę?
Jedyne co ożywiało tę historię to opis powstawania pomnika Chrystusa Odkupiciela. To akurat było naprawdę ciekawe. Muszę przyznać, że to fajnie było wplecione w tę historię.

Natomiast współcześnie historia Mai też nie do końca mnie porwała. Nie rozumiem też dlaczego postąpiła tak jak postąpiła, sama będąc adoptowaną. Myślę, że ten wątek na pewno będzie jeszcze poruszony. Mam nadzieję, że historia Mai się rozwinie i ona sama wyjdzie z tego kokonu w którym się uwięziła.
PS. Czy ta śmierć tego Pa Salta i ten dziwny, szybki pogrzeb Was trochę nie zastanawia? Dziwne…

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Burza
Wysłany: 2019-06-30 01:57:05


Młodzieżówka, że tak powiem. O czym jest nie będę pisać. Jest w opisie, więc wystarczy przeczytać.

Fajnie się obserwowało jak Jackson zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że kocha Holly. I że to nie jest tylko młodzieńcze zauroczenie, lecz prawdziwa miłość.
I uważam, że to co zrobił na końcu, to było jedyne słuszne wyjście. Tylko tak mógł zapewnić jej ( a może też i innym ) bezpieczeństwo.
Z tego co zrozumiałam są jeszcze dwie części, ale niestety w oryginale wyszły one już dość dawno i skoro w Polsce do tej pory ich nie ma to chyba raczej nie doczekamy się polskiego wydania…
Jeśli ktoś zna angielski to pewnie i tak już przeczytał… ja niestety… obejdę się smakiem.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Zakochane Zakopane
Wysłany: 2019-05-09 12:17:49


Książka przeczytana jeszcze w lutym, ale opinia dopiero teraz. Siedem opowiadań.
Niektórych nawet nie pamiętam… inne wciąż siedzą w serduszku…
1. Małe kłamstewka – fajna, lekka, choć kłamstewka nie zawsze były małe…
Pola - naprawdę dobra dziewczyna, a Majka… no cóż, kłamczuszka… Przyjemnie się czytało. Na plus.
2. Wymarzony upominek – opowieść o małżeństwie, które wraz z synem wyjeżdża na
wymarzony wyjazd. Odmienią się tam ich losy… zresztą nie tylko ich. Na plus.
3. Kocham cię, kochanie moje – to siódma i ostatnia historia, z tych, które mi zostały w pamięci i serduchu. O małżeństwie, w którym ktoś zgrzeszył i stracił wszystko. O możliwości odkupienia. O przebaczeniu. I o tym w końcu, że stara miłość nie rdzewieje… a może że prawdziwa miłość nigdy naprawdę nie ginie. Na plus.

Tylko te trzy historie tak głęboko się wryły, że nie chcą już mnie opuścić. Pozostałe też nie były złe, lecz jak widać stworzone nie dla mnie. Może ktoś inny się nimi zachwyci, a te „ moje” się nie spodobają. Tak czy siak – polecam.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Notting Hill
Wysłany: 2019-05-09 12:10:57


Najpierw był film, gdyż – ponieważ oczywiście nie wiedziałam, że istnieje książka. Może to wynikło z tego, że w tym przypadku to książka jest oparta na filmie…
Fajna, lekka i przyjemnie się czytało.
Niestety już nie można wyobrazić sobie głównych postaci inaczej niż Julia Robert i Hugh Grant… no chyba, że ktoś nie oglądał filmu... a ja właśnie zepsułam niespodziankę.

W Posłowiu jest parę niespodzianek… z której na przykład dowiadujemy się, że początkowo zakończenie miało być zupełnie inne… ale nie wiem czy wtedy ten film był tym czym jest teraz…
Jeśli komuś podobał się film to polecam też to krótkie czytadełko, kto wie... a nuż się spodoba.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: BFG
Wysłany: 2019-05-09 11:55:25


Nie wiem jak mam się do tej książki odnieść. Trochę przerażała mnie wizja olbrzymów porywających i pożerających ludzi. ŁŁoookkkrrropnooość. I jeszcze ta nazwa – ziemniaki.
Ale bardzo fajny gigant był naprawdę sympatyczny. Miał dobre serduszko. I fajnie przekręcał słowa.
No i proszę… wiemy już też skąd się biorą nasze sny -)
Książka taka trochę straszna, trochę śmieszna. Kto chce niech sam sobie przeczyta i wyrobi opinię. Pozdrawiam.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Nalewka zapomnienia czyli Bajka dla nieco starszych dziewczynek
Wysłany: 2019-04-28 16:35:50


To rzeczywiście bajka dla starszych dziewczynek.
Aga – Jaga była korposzczurem pnącym się po trupach na szczyt ( chyba można tak powiedzieć, chociaż w książce dokładnie tych słów nie użyto ). I nikt jej nie lubił i ona nikogo nie lubiła ( chyba nawet samej siebie ).
Ale czasami tylko groźba utraty życia potrafi zmusić do rozrachunku z przeszłością, do zmiany swojego życia, do odnalezienia szczęścia… . do dania sobie prawa do bycia szczęśliwym.
Aga – Jaga właśnie staje przed takim rozrachunkiem.
Pragnąc w ciszy i spokoju dokończyć swoje życie jedzie do domku , gdzie spędziła najszczęśliwsze lata dzieciństwa... Lecz niestety… a może na szczęście… nie będzie jej to dane. Nieustanne wizyty w starym domu… a to sąsiadki , a to sąsiada, a to weterynarza… dobrze zrobią na chorą duszę naszej bohaterki.
No i zwierzaki… super, super, super… .

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Nie licząc kota, czyli kolejna historia miłosna
Wysłany: 2019-04-28 16:34:03


Fajna, lecz znacznie szybciej i przyjemniej czytało się „ Nalewkę zapomnienia ” tej samej autorki.

Przykre były trochę te relacje pomiędzy bohaterką a rodziną.
Rozumiem zbuntowaną nastolatkę ( która jest w dodatku zakochana), ale za nic nie mogę zrozumieć ciotki, która wyrzuciła z domu tę właśnie nastolatkę w najbardziej koszmarnym momencie jej życia. No i rodzice, którzy wg mojej opinii po prostu mieli ją gdzieś …
Dobrze, że dziewczyna w końcu znalazła przyjaciół i wszystko ułożyło się w jej życiu miłosnym.
No i oczywiście jeszcze jest KOT i jego rozmyślania o nowym człowieku w jego życiu i jego próbach zaprzyjaźnienia się… Śmi we to było.

W serii Babie Lato na szczęście wszystko kończy się dobrze.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Ballada o ciotce Matyldzie
Wysłany: 2019-04-28 16:23:44


Fantastyczna… Bardzo mi się podobało… Ciotka Matylda… dobry, mądry, ciepły człowiek. Widziała dobro we wszystkich i pomagała.
Joanna i mała Matylda dzięki ciotce miała naprawdę szczęście poznać wspaniałych przyjaciół. O mężu może nie będę wspominać bo gorszego palanta w życiu nie spotkałam.
Bardzo mi się podobała ta książeczka. Polecam.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Marcowe fiołki
Wysłany: 2019-04-28 16:21:14


No niestety nie podbiła mojego serca. Jest fajna, ale czegoś mi zabrakło… ale nie skreślam autorki… . Na pewno coś jeszcze przeczytam.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Jeżynowa zima
Wysłany: 2019-04-28 16:16:59


Jestem zachwycona tą książką. Wspaniała. I choć jest w niej smutek i cierpienie nie mogłam się oderwać. Polecam.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Przez dziurkę od klucza
Wysłany: 2019-04-28 16:05:43


Oto książeczka z mojego dzieciństwa. Tak kiedyś byłam zafascynowana, że wszystkie przepisy i wszystkie mądre porady mam zapisane w zeszycie ( zresztą dosyć już zszarganym ). Teraz przeczytana ponownie. Odczucia już pewnie inne bo przecież lata lecą i spojrzenie na pewne sprawy się zmienia. Ale sentyment jest… szczególnie za babcią, która była podporą i podstawą rodzinki w tej historii.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Pulpecja
Wysłany: 2018-11-04 15:04:15


Oj Patrycjo! Zastanawiałam się co się stało z tą śliczną, małą rozbrykaną dziewczyną… a ona po prostu dorosła i się zakochała… ot taka sytuacja…
Fajna, ciepła opowieść… o ciepłej rodzince.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Noelka
Wysłany: 2018-11-04 15:02:37


Ach, wspaniała! Myślę, że jeszcze piękniej by się czytało w Święta…
I choć Elka z początku jest rozpuszczonym bachorem, to potem wędrując z Gwiazdorkiem, zadziałała chyba magia Świąt i Elka okazało się, że nie jest taka zła…
Najbardziej jednak cieszy mnie wizyta u Borejków…
Lubię tę część.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Brulion Bebe B.
Wysłany: 2018-11-04 14:51:37


Nie doczytałam do końca.
Przez Anielę... strasznie irytująca osoba, jeszcze chyba gorsza niż w „ Kłamczusze” . Bernard z tym swoim kwiecistym stylem wypowiadania się, z początku nawet śmiesznym, zaczął przyprawiać o ból zębów. A Beata… no cóż… tak to bywa, kiedy dziecko musi stać się dorosłe zawczasu, bo rodzic niestety stawia swoje potrzeby ponad dobro dzieci…

Nie podobało mi się, więc nie do kończyłam… może kiedyś wrócę…
Być może coś się potem zmieniło na lepsze… ale niestety raczej Aniela i Bernard się nie zmienią.
No więc, jestem na NIE jeśli idzie o tę część.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Opium w rosole
Wysłany: 2018-11-04 14:46:08


Pierwszy raz przeczytałam tę książkę jako nastolatka i wtedy nie doczytałam do końca ( nie byłam w stanie znieść tej małej Geni oraz głupoty Maćka ). Teraz przeczytałam do końca… odczucia – mieszane.
Trochę dziwna ta część Jeżycjady. Trochę się śmiałam, trochę łezki poleciały…

Genowefa - strasznie mnie drażniła, ale było mi okropnie przykro z powodu Aurelii ( tak, wiem, że to jedna i ta sama osoba ).
Jak bardzo samotne i nieszczęśliwe było to dziecko, że uciekało do zupełnie obcych ludzi i nawet imię sobie zmieniło ( że nie wspomnę już o nazwiskach )?

Natomiast Janka… no cóż… młodzieńcza miłość… Fajna dziewczyna, ale uważam, że Maciek na nią nie zasłużył… ale co ja tam wiem…

… i chyba jednak wolę sagę Borejków…

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Ida sierpniowa
Wysłany: 2018-11-04 14:44:15


Ach Ido! Ty wariatko!!! Ciebie lubię najbardziej… jesteś number one! I co tu więcej mówić… ( czyt. pisać )… Jest sentyment!

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Kwiat kalafiora
Wysłany: 2018-11-04 14:41:19


Jak pięknie było wrócić po latach do tej książki. Zapomniałam już jakie biło z niej ciepło. Ale czytać już wiedząc jak skończy się w przyszłości związek Gabuni i Pyziaka… chciałoby się ją ostrzec, że przeczucia ją nie mylą, ale… czy wtedy pojawiłyby się Róża i Laura?

To była dobra podróż w wstecz…

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Kłamczucha
Wysłany: 2018-11-04 14:36:58


Niesamowite przygody Anielki. Czy ktoś może to sobie wyobrazić, że można tak kłamać? Raczej nie polubiłam Anieli. I tak średnio mi się ta część podobała. Jedynie chyba dzięki dzieciakom - Tomcio i Roma sprawiły, że łatwiej się to czytało..

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Gra w kolory
Wysłany: 2018-09-02 16:33:17


Jak tylko dowiedziałam się, że pojawiła się część druga „ Wyprzedaży snów " chciałam dorwać w swoje łapki i czytać, czytać, czytać.
I w końcu dorwałam. I w końcu przeczytałam...
tyle tylko, że czegoś mi zabrakło...
Czegoś tu nie ma... albo czegoś jest za dużo... Sama tak naprawdę nie wiem czemu się czepiam.
Część spraw się wyjaśniła ( i Agata rozprawiła się wreszcie z tą francą.. Łooooj... przepraszam... z tym Francem. A... i brawo Joasiu!).
Ale pojawiły się też nowe niewiadome...
Będę czekać na kolejną część, bo niewątpliwie się pojawi.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Wyprzedaż snów
Wysłany: 2018-09-02 16:25:49


Jest sporo już opinii na temat tej książki i jak to bywa jednym ta książka się podobała innym nie. Ja należę do tej pierwszej grupy.
Według mojej opinii to jest CIEPŁA i po prostu DOBRA KSIĄŻKA.
I co z tego, że to już było. I co z tego, że bohaterowie jacyś przerysowani a główna bohaterka to już w ogóle anioł...
Czasami dobrze jest przeczytać taką bajkę – nie bajkę. Taka dobra książka wcale nie musi nas czegoś uczyć, nie musimy dochodzić do różnych wniosków i zmieniać naszego życia. Dobra książka może po prostu sprawić, że po jej przeczytaniu ( nawet jeśli się beczało ) poczujemy się dobrze i że nie był to zmarnowany czas.
Jeżeli ta książka się komuś nie spodobała to trudno.
Przecież nikt nie powiedział, że wszyscy mamy się zachwycać i że każdemu ma się podobać.

Jak na debiut pani Marzenko... naprawdę nieźle... Będę czekać na więcej książek.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Anioł w kapeluszu
Wysłany: 2018-09-02 16:20:29


Prześliczna, przedobra, tchnąca optymizmem.

Pięknie dobrzy ludzie, przyjaźń… Dosłownie łyka się tę piękną historię…

I choć boli historia niektórych osób to jest nadzieja, że wśród Aniołów musi przyjść ukojenie...
Polecam.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Tuczarnia motyli
Wysłany: 2018-09-02 15:46:36


Oto druga część przygód Mai. Na skutek niezwykłego ataku zimy w Warszawie, Maja wybrała się do swojej ukochanej ciabci ( z cichutką nadzieją na rozwiązanie zagadki zaginięcia swojej ileś tam prababci, no i oczywiście z nadzieją na przeżycie fajnej, nowej przygody).
Tym razem Maja trafia do krainy motylołaków… Co?! Motylołaków??!!
Cztery klany Motylołaków od dawna toczą ze sobą wojny. Czy Mai się uda zażegnać konflikty? W tej części ciabcia i Monterowa są dziwnie odmienione… Dziwnie odmienione??!!
Kolejne przygody opisane równie lekko i przyjemnie.
Jak dla mnie – ekstra

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Czarny Młyn
Wysłany: 2018-09-02 15:40:45


Nie jest to na pewno horror, jak niektórzy o niej mówią.... może thriller, który przeradza się na końcu w science fiction... ale i tak trzyma w napięciu.
Sześcioro dzieci w pewnej malutkiej wiosce ( zapomnianej przez Boga ) spotyka niesamowita przygoda o której pewnie będą pamiętać do końca życia.

O czym jest ta książka? Przede wszystkim o przyjaźni. Ta szóstka dzieciaków to jedyne dzieci w wiosce, a ponieważ telewizja, komórki, radio raczej tam nie działają muszą one w trakcie zabaw uruchomić swoją wyobraźnie. W pewnym sensie nawet im zazdroszczę... wolni od całej tej wsz garniającej nas techniki, która nas powoli pochłania ( tak jak czarny młyn).
” Jakim cudem potrzebujemy tego wszystkiego i kiedy znajdujemy czas na to, żeby używać takiej ogromnej liczby sprzętów? „ str. 175

Jest też o chorobie i niepełnosprawności.
Siostra jednego z bohaterów a właściwie narratora tej opowieści, jest karzełkiem, nie chodzi, mało mówi.
Dzieciaki a w szczególności jej brat opiekują się Melą. Mała, niepełnosprawna dziewczynka okaże się w efekcie końcowym tą, która ocali wszystkich.

Co do dorosłych to wspomnę tylko Babkę, której raczej nie można polubić, ale w końcowej scenie niczym legendarny Don Kichot walczy razem z dziećmi ze złem w czarnym młynie.

I jeszcze tylko cytat:
„ Ponieważ zegarów jest wszędzie pełno (… ) czas jest czymś oczywistym. A teraz czuję się jakby zawieszony w próżni – nie mam pojęcia, która jest, ile mija minut między jednym czymś a drugim.(… ) Ten brak możliwości zmierzenia i policzenia upływających sekund ma w sobie coś groźnego, a nawet przerażającego. Sprawia, że czuje się niepewny i zagubiony.” Str. 125

A gdyby tak wszystkie zegarki na świecie stanęły?
Polecam.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Meryl Streep o sobie
Wysłany: 2018-08-15 20:40:37


Piękne zdjęcia Meryl i tyle chyba w temacie jeśli idzie o książkę. Za bardzo się autor nie wysilił.
Jestem zawiedziona, bo lubię tę aktorkę. Ale kto chce niech sobie sam przeczyta i oceni. Pozdrawiam.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Cudowny chłopak
Wysłany: 2018-08-15 20:39:15


Tym razem pierwszy był film… i może to dobrze. Ponieważ gdybym najpierw przeczytała książkę mogłoby się okazać, że film już mi się tak bardzo nie spodoba… a tak film jako film był naprawdę piękny…
Wracając do książki. Piękna i chwyta za serce…
O czym jest? Bez sensu pisać. Każdy zainteresowany książką lub filmem już to wie.
Jak często zdarza się nam oceniać ( kogoś lub coś ) bez poznania bliżej. Pewnie częściej niż byśmy chcieli się do tego przyznać. A dzieciom tym bardziej. Nikt tak jak dziecko nie powie ci prawdy.
Są tacy którzy lubią Augiego i są tacy co go dręczą… .
Dobre serce, poczucie humoru, odwaga… ale też wrażliwość… Augie zdobył ludzkie serca i przyjaciół.
Zarówno po obejrzeniu filmu jak i przeczytaniu książki ( choć momentami trudno było nie zacisnąć zębów czy też nie uronić łzy ) zrobiło się tak lekko na duszy… i tak fajnie. Czy nie byłoby lepiej na świecie gdybyśmy chcieli patrzeć na ludzi sercem?
Książkę polecam… i niech każdy ją sobie oceni ( po wnętrzu a nie po okładce ).

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Sekret, którego nie zdradzę
Wysłany: 2018-08-15 20:37:12


Kolejna książka o przygodach Jane i Maury. Przeczytana jeszcze w lutym, ale dopiero teraz dodaje opinię.
Strasznie mnie wkurzyło zakończenie… Żeby mordercy się upiekło?! No mam nadzieję, że doczekam się drugiej części w której dostanie za swoje… Tyle ofiar, tyle niepotrzebnego bólu, rozpaczy. Jak łatwo rzucić oskarżenie… jak łatwo wszyscy w nie uwierzą jeśli się tylko dobrze ludźmi posteruje…
Poza tym zamiany u dziewczyn. W rodzinie Jane ” ukochany” braciszek chyba trochę namiesza w przyszłości ( można bardziej?) a Maura znowu się spotyka z … ehhh Maura… co ty wyprawiasz… .
No nic… poczekamy, poczytamy i zobaczymy jak to się dalej potoczy… Pozdrawiam fanów tego zgranego dueciku.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Bez piątej klepki
Wysłany: 2018-08-15 20:31:52


Ot i jest. Po wielu miesiącach czekania – jest! Oczywiście dwa dni i już po wszystkim – przeczytano. I jak jest? Jest super. Rezolutna Maja rozwiązuje kolejne zagadki mające doprowadzić do odnalezienia rozumu Niny.
Pan Marcin przemycił trochę z naszego realnego ( a właściwie politycznego świata ) parę postaci. Powiem tyle – POLECAM!!

I jeszcze tylko jedno: Każdą książkę rozpoczyna jakaś katastrofa przyrodnicza. W pierwszej lało, w drugiej śnieg sypał i sypał, w trzeciej wiało, a czwartej mgła... a ja... zaczynając czytać każdą z tych części trafiałam właśnie na podobne warunki pogodowe ( i co z tego że lało tylko dwa dni, śnieg, który napadał utrzymał się tylko tydzień, wiało też krótko, a mgła w momencie kiedy wzięłam do ręki czwartą część utrzymywała tylko dzień? ).

Czary jakieś czy jak? Aż się boję pomyśleć co będzie jak wyjdzie piąta część... A może powinnam napisać do autora i zaproponować upały? Jak myślicie? )

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Sanato
Wysłany: 2018-08-15 20:28:24


Już dawno tak się nie bałam czytając książkę. I chyba tylko cud sprawił, że nie osiwiałam do reszty.
O czym jest ta opowieść, można dowiedzieć się z opisu na okładce.
Ja podzieliłabym ją na dwie części.
Pierwsza połowa opisuje życie w sanatorium oraz metody leczenia gruźlicy ( a wszystko dzieje się w latach 30 tych ). Od opisów tych metod włos mi się jeżył na głowie. I w tej części życie kuracjuszy toczy się w miarę spokojnie i leniwie... wręcz nudnie... Do czasu, aż zjawia się niejaki doktor Dresler ze swoją nowoczesną metodą leczenia gruźlicy oraz pacjentką ( i równocześnie narzeczoną ) jako dowód swojej fantastycznej kuracji... I od tego momentu zaczyna się robić naprawdę groźnie.

Styl pisania Pana Marcina jest tak sugestywny, że czytając czułam się jak bym również tam była. Grozę zwiększa to iż historia ta pisana jest w oparciu o autentyczne zapiski Niny.
Niestety to co jest prawdą a co fikcją wiedzą tylko szanowny Autor i Nina... Choć ona niestety już nic nie powie... zresztą nie jestem pewna czy ona sam wiedziałaby – co się zdarzyło naprawdę, a co było tylko majakiem.
Nie ulega jednak wątpliwości, że w SANATO kiedyś naprawdę doszło do tragedii.

Co do bohaterów – najbardziej polubiłam Dorcię. I jej śmierć najbardziej mnie zabolała.
Ira – piękna... okrutna... taki cukierek maczany w truciźnie. Skojarzyła mi się jeszcze z płomieniem świecy. Wszyscy chcieli się ogrzać w jej blasku, ale przy bliższym kontakcie nie wyszło im to na dobre.
Nina – główna bohaterka... a właściwie narratorka całej historii. Nie wiem do końca co o niej myśleć. Było mi jej szkoda i jednocześnie się jej bałam. Te jej wizje, jej sny... Mam nadzieję, że to były tylko majaki... albo wymysł Autora.

Mężczyźni w tej książce ... Miet, Stan i Sebastian... raczej się ich nie zauważa...
Nie umiem natomiast do końca rozgryźć Adama i Janka.
Ten pierwszy – cichy, słaby... Jest... ale jakby go nie było. W końcowym rozrachunku wykazał się jednak odwagą albo aktem desperacji – ratując swoją żonę – Ninę właśnie.
A Janek... ten to dopiero zagadka. I ten jego koniec - tak okrutny.

Książkę polecam... Oczywiście, każdy najlepiej sobie wyrobi opinię jak sam przeczyta. Dodam może jeszcze tylko, że czytanie późno w nocy nie najlepiej się odbiło na moich snach...
Mam nadzieję, że pomogłam...

Pragnę podziękować wydawnictwu LATARNIK za przysłanie mi książki do recenzji.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Poczekajka
Wysłany: 2018-07-14 19:36:01


Świetna, wesoła książka. Ale pojawiały się też momenty, kiedy czułam strach, gniew.
Nie powiem więcej, bo przyjemność czytania... to podstawa. Zdradzę tylko tyle, że Pati wzrusza, rozśmiesza i rozczula. Miłej lektury

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Mio, mój Mio
Wysłany: 2018-01-27 18:42:16


To ciekawe jak zależnie od wieku różnie odbieramy książki. Kiedy byłam mała „ Mio… ” był dla mnie baśnią o przygodzie, o odmianie losu. Chciałam być jak Mio. Mieszkać w zamku, mieć własnego konia i pokonać złego Kato.
Teraz ponownie przeczytana dała mi obraz chłopca, który był w swoim adopcyjnym domu bardzo nieszczęśliwy. Samotny i niekochany. Jeden prawdziwy przyjaciel i jego rodzina dawali namiastkę ciepła.
Co się tak naprawdę stało z Bo ( lub też z Mio? ) Czy umarł i to było jego niebo?
A może niepotrzebnie się doszukuję. Może bajka to po prostu bajka i nie ma co się szukać drugiego dna?

Słodko – gorzka, sentymentalna historia. Bajka z dzieciństwa… Jest sentyment

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Zemsta
Wysłany: 2018-01-27 18:21:35


Miałam troszkę mieszane uczucia co do poczynań tych kobietek, ale z drugiej strony… dobrze zrobiły. Nie można budować szczęścia kosztem innych… kara musiała być.
Czy się ubawiłam czytając tę książkę? Może trochę… ale daje do myślenia… Czy zemsta jest naprawdę słodka? … Może…

Jak dla mnie książka pomimo małych "ale" ( o których tu nie napiszę żeby nie spojlerować ) jest naprawdę dobra.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Omega
Wysłany: 2018-01-27 18:04:03


Historia Joasi zwanej Omegą, która w dniu swoich 12tych urodzin otwiera nieznany plik w komputerze i przenosi się w świat gry.
Jaka jest Omega? Omega nie budzi we mnie sympatii. Jest dzieckiem dzisiejszej epoki. Komputery i gry w które współczesna młodzież gra, świat w którym się obracają sprawia, że u niektórych zaciera się granica pomiędzy światem realnym a wirtualnym, u niektórych zanikają ludzkie odruchy i emocje. Stają się zobojętniali i samolubni. Taka jest właśnie Omega. Widać to w konkretnych sytuacjach: rozwód rodziców, śmierć babci... nie wzbudzają w niej żadnych głębszych uczuć: żalu, smutku, współczucia.
W grze w której Omega się znalazła, pokonuje kolejne poziomy. Spotyka tu Dziecko (?), swoją zmarłą babcię ( zwaną Babulą ) i jeszcze parę innych ... . Bierze też udział w Olimpiadzie Zmysłów, gdzie ujawnia się kolejna negatywna cecha jej charakteru: Omega nie umie przegrywać i łatwo wpada w złość.
Lecz wraz z kolejnymi przejściami na wyższe poziomy Omega prz dzi transformację. Zaczyna odczuwać: sympatię, współczucie, troskę. Zaczyna też panować nad gniewem.
Co jeszcze? Jak to się skończy? Trzeba przeczytać.
Książka z początku trudna do " przebrnięcia " ale potem się rozkręca i czyta się już szybko.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Kleo i ja : jak szalona kotka ocaliła rodzinę
Wysłany: 2018-01-14 15:28:09


Ostrzegam uczciwie, że jest to książka z tych słodko – gorzkich. Dla tych bardziej wrażliwych proponuję mieć w pobliżu chusteczki. Głownie rozchodzi mi się o rozdziały „ Strata” i „ Początek” . Dawno tak bardzo nie beczałam przy książce.
A jednak... coś jest w tej książce co chwyta Cię za serce i nie chce już puścić.


Jak poradzić sobie ze stratą dziecka... to wydaje się niemożliwe... Nie mam dzieci i nie potrafię sobie nawet wyobrazić tych uczuć. Ale będąc osobą wrażliwą czułam ból i rozpacz tej kobiety.

A potem pojawiła się ona... Mała, czarna kotka... Kleopatra – Kleo... i okazało się, że można znowu się śmiać...
Dziwnie potoczyły się losy tej rodzinki. Na przestrzeni lat wiele się zmieniło... ale kotka wciąż przy nich trwała…
Polecam tę książeczkę oczywiście każdemu kociarzowi i każdej kociarze... a nawet tym co kotów i nie lubią... kto wie... co się może zdarzyć. Pozdrawiam.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Zezia i Giler
Wysłany: 2018-01-14 15:22:07


Mała dziewczynka i jej braciszek. Króciutka historyjka. Szybciutko się czytało. Lekko, łatwo i przyjemnie… w sam raz dla dzieci… ( a że przy okazji dorośli ją łykają … to już przy okazji)
Pani Agnieszko… wkrótce zabieram się za dalsze części…

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Europa : prawdziwa historia o kotce
Wysłany: 2017-12-31 17:35:13


Prześwietna bajeczka. O małej kotce z łatką na futerku w kształcie Europy… ( stąd imię … -D )

Europa ( jak to wszystkie kotki zresztą ) owinęła sobie wokół ogona wszystkich mieszkańców domu, a także wszystkie psy z podwórka…
Polecam kociarzom i dzieciaczkom…

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa
Wysłany: 2017-12-31 17:08:03


Część druga równie dobra jak pierwsza… mądre dzieciaki… geniusz, konstruktor i dziewczyna ze zdolnościami telekinezy… i podróż w czasie… i …
a nie, nie... nic więcej nie powiem. Przeczytajcie sobie... :-)

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Felix, Net i Nika oraz Gang Niewidzialnych Ludzi
Wysłany: 2017-12-31 17:05:06


Z tych młodzieżowych.
Trójka gimnazjalistów i naprawdę fantastyczne przygody. Część pierwsza – Gang niewidzialnych ludzi.
Pomimo, iż jest książeczka o dzieciach i dla dzieci… to naprawdę z przyjemnością się czytało…

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Felix, Net i Nika oraz Pałac Snów
Wysłany: 2017-12-31 16:58:11


Trzecia część przygód trojga przyjaciół.
Okazuje się, że ktoś rządzi ludzkimi snami. Zamiast po obudzeniu być wypoczętym, wszyscy chodzą niewyspani. Nie pamiętają snów, wiedzą tylko, że bardzo się boją zasnąć bo czeka ich coś strasznego.
Feliks, Net i Nika oczywiście podejmą się wyjaśnienia tej zagadki.
Będzie trochę strasznie, trochę wesoło, czyli dokładnie tak jak powinno być w książce dla młodzieży.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Morderstwo w Orient Expressie
Wysłany: 2017-12-31 16:53:13


Przeczytałam tę książkę jakieś „ iks” lat temu i teraz ponownie. Oczywiście impulsem do ponownego sięgnięcia po tę książkę była kolejna jej ekranizacja.
Wtedy kiedy czytałam za nic nie mogłam zgadnąć kto z nich zabił… A gdy już wszystko się wydało, to był niezły szok.
Teraz jednak czytając nie mogłam sobie przypomnieć motywu…

To naprawdę świetnie skonstruowany kryminał. Kochana autorka skutecznie myli tropy.

Bezunia

Posty:236

Dotyczy: Labirynt Lukrecji
Wysłany: 2017-11-30 20:27:00


Ta książeczka wzbudza we mnie sprzeczne emocje. Jest naprawdę świetnie napisana.
Jednak jakoś tam trochę szaro i zimno.
Lukrecja to fajna dziewczynka ale niestety chyba bardzo samotna.
I nagle pojawia się tajemniczy labirynt… i w życiu tej małej dziewczynki wszystko zaczyna się zmieniać…
Jedno tylko mnie zastanawia… Zakończenie.
Hmmm…
Nie będę więcej opisywać. Niech każdy sam sobie wyrobi opinię.